RSS
 

Rozdział: XXIX

17 cze

Hej!

Przepraszam, że rozdział bardzo krótki, ale czekłayście tydzień i chciałam wam dać nowoą notkę. Nie było sensu przymuszac się do napisania dalszej części, gdyż nic mi po głowie nie chodziło. Rozdział krótki, ale jest. Cieszcie oczy i wołajcie do Weny, by wróciła i pozwoliła pisać dłuższe rozdziały.

 

XXIX

~***~

- Pocałuj mnie. – usłyszałem z jej ust. Zadziwiła mnie. Nikt jeszcze nigdy nie prosił mnie o coś takiego, więc nie bardzo wiedziałem jak mam się zachować.
- Proszę. Pocałuj mnie, Severusie. – zauważyłem w jej oczach błaganie. To było niestosowne, nieodpowiednie…po prostu „nie”. Nie mogłem tego zrobić. W tej chwili dziękowałem Merlinowi za to, że przysięga nie miała określonego czasu wykonania zadania. Obróciłem się plecami do niej, przodem do łóżka i zacisnąłem wargi w cienką linię.
- Nie.
- Severusie, przysięgałeś.
- Nie przysięgałem, co do czasu wykonania zadania. Jeszcze nie teraz.
- Dlaczego?
- Bo nie.
- Severusie, proszę… Severus! Co ci jest?! – pociemniało mi przed oczami, świat zawirował, mięśnie zesztywniały i boleśnie się skurczyły. Upadłem na kolana i chyba musiałem upaść całkowicie, bo zobaczyłem beżowy sufit mojej sypialni.

~*~

Severus Snape upadł na kolana, a młoda Gryfonka zerwała się z fotela, lecz zrobiła to zbyt szybko i jej oczy również zobaczyły beżowy sufit.
Leżeli obydwoje na ciemnym dywanie, z otwartymi szeroko oczami i drżącymi mięśniami całego ciała. Charles Lorrain, postanowił pojawić się w komnatach Mistrza Eliksirów, ale to co zobaczył wprawiło go w osłupienie.
Wokół nieprzytomnej dwójki powoli tworzyła się srebrzysta mgła. Po chwili przy każdym z ciał stał patronus drugiej osoby. Hermiona poruszyła się pierwsza, a obok niej znalazła się srebrna łania.
- Severus, UCIEKAJ! – wyszeptała, odetchnęła głośno i oprzytomniała. W tej samej chwili z gardła Severusa wyrwało się ochrypłe „Uciekaj idiotko!” i po chwili był przytomny, lecz nadal leżał skulony na podłodze, a wyglądał jak małe dziecko, które krzywdzone przez rówieśników zaszywa się w swoim pokoju.
To Hermiona pierwsza podczołgała się do Mistrza Eliksirów. Chwyciła jego dłoń i zobaczyła, że Mroczny Znak stał się zielony, a z oczodołów w czaszce powoli sączy się krew. Nie tylko z tego miejsca płynęła krew. Jego herb nad obojczykiem również krwawił, a liczne blizny na ciele wręcz prześcigały się ze sobą w wyścigu pod nazwą „Z której z nas wypłynie więcej krwi?”
- Charles, co się dzieje?!
- Nie wiem, poczekaj tu, przyniosę to, co się da. Myślę, że to jakaś trucizna.
Charles pobiegł do schowka, wymamrotał hasło i przyniósł skrzynkę z antidotami.
- Suicidium… – wycharczał ostatnimi siłami Snape, a potem odpłynął.
- Nie zasypiaj, idioto! Masz żyć, słyszysz?! Kocham Cię, ty skretyniały nietoperzu!

~***~

- Jaki dziś dzień? – spytałem lekko skołowany nie otwierając oczu. Wiedziałem co zobaczę. Biel szpitalnych zasłon spotęgowała by tylko mój ból głowy.
- 18 września, sobota.
- Cholera…
- Elokwencja dorównujesz sklątce tylnowybuchowej. – Charles stał przy moim łóżku.
- A ty za to, nie posiadasz elokwencji w ogóle, więc nie wiem, o co ta wymiana zdań. – odszczeknąłem i powoli otworzyłem oczy.
- Sev, wiem, że jesteś zmęczony i chciałbyś odpocząć, ale tak się składa, że Hermiona kończy dziś 18 lat i w świetle wszelkiego prawa, jest już pełnoletnia.
- I co w związku z tym?
- Pamiętasz coś takiego, jak „Dawne Upodobania”?
- Używam ich nadal w stosunku do niektórych osób.
- Ja używam ich zawsze i w moim interesie leży, by dla osoby znajomej i ważnej, która lat 18 ukończy, prezent w postaci sukni, nie szaty, kupić.
- Przestań napieprzać tym dziwnym językiem, bo gadasz jak ten jeden z mugolskiego Internetu. Niekryty Krytyk* się chyba nazywał. – Charles parsknął śmiechem, a ja poważnie zastanowiłem się nad tym, w jakiem kolorze najlepiej prezentowałaby się Her… Granger.
- Może chciałbyś złożyć się ze mną na prezent dla niej?
- Gdzie ona teraz jest? – spytałem zgoła zdawkowym tonem.
- W Norze, na własnym przyjęciu.
- Nie myślisz chyba, że my tam pójdziemy?
- Pójdziemy, Severusie. Nie próbuj zaprzeczać. – pierwszy raz miałem ochotę zostać w skrzydle szpitalnym, nawet, jeśli byłbym skazany na Poppy.
- Niech ci będzie. Podaj mi szatę wierzchnią. – po chwili trzymałem w ręku nieśmiertelne, czarne szaty i zasłaniałem parawan. Po jaką cholerę komuś miałby zaprzątać głowę nagi Mistrz Eliksirów?

 

* Robię reklamę :) Jeśli ktoś nigdy nie zaglądał, to na YT obejrzycie mega śmieszne filmiki ;) Radzę obejrzeć Okultyzm ! :D

Pozdrawiam,

oczekująca na Wenę – Limannova.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Alexa

    17 czerwca 2013 o 18:56

    Jak ktoś może nie znać Niekrytego krytyka?! O.o
    Co do rozdziału, może i króciutki, ale bardzo ciekawy! ^.^
    Zastanawia mnie jaką suknie kupią Hermionie *.*
    Pozdrawiam! ;)

     
  2. ~To$ka

    18 czerwca 2013 o 13:46

    Hmmm nie będę się tym razem rozpisywać, bo już wiesz co sądzę o tej notce…Nie martw jeszcze kiedyś Cię zabije, ale dopiero jak skończysz to opowiadanie…tylko muszę wymyślić jakiś dobry plan xd
    Hahaha oh ten nasz Sev i to jak Charles go opieprza <33 Me gusta ;d
    I tak jak Alexa, jestem ciekawa jaką suknie kupią Hermi *_^
    No…więc…rozdział, mimo że krótki to jak zawsze świetny.!
    Czekam z niecierpliwością na nn ;d

    +Oh Drogi Panie Wenie…błagam Cię…wróć.! Zarówno do banana jak i do mnie.! … Załamka xd

     
  3. ~Kam

    18 czerwca 2013 o 14:34

    Króciótki, ale fajny :)
    Nie moge się doczekać, kiedy będzie następny. Mam nadzieję, że wena szybko wróci i zarówn szybko pojawi sie rozdział:P

     
  4. ~Tyśka Pisareczka

    18 czerwca 2013 o 15:59

    Rozdział krótki, ale bardzo fajny :)
    Chyba każdy słyszał o Niekrytym Krytyku ^^
    Jestem ciekawa, jaką sukienkę wybiorą i co znaczyły te patronusy …
    Czekająca na następny rozdział Tyśka Pisareczka..;)